MPM AirFryer MFR-13 – czy naprawdę zastąpi piekarnik i patelnię? Sprawdzam!

AirFryer to ostatnio prawdziwy hit w kuchni. Znajomi zachwalają, media pełne są przepisów, a producenci prześcigają się w nowych modelach. Przyznam, że długo byłem sceptyczny – trudno mi było uwierzyć, że można przygotować chrupiące frytki czy soczystego kurczaka bez smażenia w litrach oleju. Ale w końcu ciekawość zwyciężyła i postanowiłem sprawdzić, jak to działa w praktyce.

Na mój blat trafił MPM AirFryer MFR-13 i pierwsze wrażenie? To wcale nie jest małe urządzenie! Solidna obudowa, nowoczesny panel sterowania i… te dwa ogromne kosze. Od razu pomyślałem: „Okej, tutaj naprawdę można coś ugotować dla całej rodziny”. Ale wygląd to jedno – najważniejsze było to, czy faktycznie jest w stanie zastąpić smażenie.

Czy MPM MFR-13 to naprawdę AirFryer i jak działa?

Wbrew pozorom MPM MFR-13 to nie jest zwykła frytkownica. To pełnoprawny AirFryer, który działa na zupełnie innej zasadzie. W środku nie ma ani kropli wrzącego oleju – urządzenie wykorzystuje gorące powietrze krążące w wysokiej prędkości, dzięki czemu potrawy stają się chrupiące na zewnątrz i delikatne w środku. To trochę tak, jakbyś miał mini piekarnik konwekcyjny, ale znacznie szybszy i wygodniejszy.

Obejrzyj nasze filmy:

Największe wrażenie zrobiły na mnie dwa niezależne kosze o pojemności 6 litrów każdy. Łącznie to aż 12 litrów przestrzeni – spokojnie wystarczy, żeby przygotować frytki dla całej rodziny i jednocześnie upiec kurczaka albo warzywa. Do tego dochodzi imponująca moc 3000 W, dzięki której urządzenie nagrzewa się błyskawicznie, a potrawy są gotowe szybciej niż w tradycyjnym piekarniku.

MPM AirFryer MFR-13
MPM AirFryer MFR-13

Co ważne, smażenie odbywa się praktycznie bez tłuszczu. Wystarczy kilka kropel oleju, żeby jedzenie było złociste i chrupiące, a nadmiar tłuszczu spływa na specjalną tackę. Efekt? Mniej kalorii, lżejsze dania i dużo zdrowsze gotowanie. Dla mnie to ogromny plus – zwłaszcza kiedy chcę przygotować coś smacznego, ale jednocześnie nie rezygnować ze zdrowych nawyków.

Sterowanie, programy i ergonomia

Jedna z pierwszych rzeczy, która zwróciła moją uwagę po włączeniu MPM AirFryer MFR-13, to panel sterowania. Jest nowoczesny, czytelny i bardzo intuicyjny – nawet jeśli wcześniej nie miało się do czynienia z AirFryerem, tutaj wszystko jest naprawdę proste. Panel jest dotykowy, a każdy przycisk jest wyraźnie opisany i odpowiednio podświetlony, dzięki czemu łatwo odnaleźć potrzebne funkcje, nawet wieczorem przy słabszym oświetleniu w kuchni.

Urządzenie oferuje aż 10 automatycznych programów, które dobierają optymalny czas i temperaturę do konkretnych potraw. Mamy osobne ustawienia m.in. do frytek, kurczaka, ryb, warzyw czy pieczywa. W praktyce wystarczy włożyć składniki do kosza, wybrać odpowiedni program i… to wszystko. Resztą zajmuje się AirFryer. Dzięki temu nie trzeba za każdym razem eksperymentować z temperaturą i czasem pieczenia – urządzenie robi to za nas.

Programator Air Fryer
10 specjalnych programów

Oczywiście, jeśli ktoś woli pełną kontrolę, jest też możliwość ręcznego ustawienia temperatury w zakresie od 40°C do 200°C oraz czasu pieczenia od jednej do sześćdziesięciu minut. To szczególnie przydatne, gdy chcemy przygotować coś nietypowego lub lubimy dopasowywać parametry do własnych preferencji.

Na plus zasługuje również ergonomia użytkowania. Panel jest umieszczony pod takim kątem, że łatwo z niego korzystać, a wszystkie informacje na wyświetlaczu są dobrze widoczne. Podświetlenie wnętrza koszy to kolejny detal, który robi różnicę – nie trzeba co chwilę wyciągać szuflad, żeby sprawdzić, jak wygląda potrawa. Wystarczy rzut oka przez przezroczyste okienko i wszystko wiadomo.

Dzięki takiemu rozwiązaniu MPM AirFryer MFR-13 sprawia wrażenie urządzenia, które zostało zaprojektowane z myślą o codziennym, wygodnym użytkowaniu. Obsługa jest naprawdę intuicyjna, a korzystanie z gotowych programów oszczędza czas i pozwala uniknąć kulinarnych wpadek.

Praktyczność w codziennym użytkowaniu

Jeśli miałbym wskazać jedną cechę, która wyróżnia MPM AirFryer MFR-13, to zdecydowanie byłaby to przemyślana konstrukcja. Widać, że producent postawił na wygodę użytkownika, bo w codziennej kuchennej rutynie te małe detale naprawdę robią różnicę.

Zacznę od tego, że urządzenie ma przezroczyste okienka w obu koszach. To niby drobiazg, ale niesamowicie ułatwia życie. W trakcie pieczenia nie muszę co chwilę wysuwać kosza, żeby sprawdzić, czy frytki są już chrupiące, czy warzywa się nie przypiekają – wystarczy rzut oka i wszystko widać. Do tego dochodzi podświetlenie wnętrza, które w połączeniu z okienkiem sprawia, że pełną kontrolę mam dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Drugim ważnym elementem są nieprzywierające kosze. Po gotowaniu nie trzeba godzinami szorować zaschniętych resztek – wystarczy ciepła woda, trochę płynu i wszystko schodzi bez problemu. Kosze są solidne, można je też myć w zmywarce, co dodatkowo oszczędza czas i nerwy.

Kosze do MPM AirFryer MFR-13
MPM AirFryer MFR-13 – duże kosze z powłoką nieprzywieralną

Nie mogę też nie wspomnieć o antypoślizgowych nóżkach. Urządzenie jest dość duże i cięższe niż klasyczna frytkownica, więc stabilność to podstawa. Nawet przy wyjmowaniu pełnych koszy z gorącymi potrawami AirFryer stoi pewnie na blacie i nic się nie przesuwa.

Dzięki tym wszystkim rozwiązaniom korzystanie z MPM AirFryer MFR-13 jest po prostu wygodne. Nie trzeba się martwić o przypalone resztki, śliskie powierzchnie czy ciągłe otwieranie kosza, żeby sprawdzić postęp pieczenia. To urządzenie zdecydowanie zostało stworzone z myślą o codziennym, domowym gotowaniu, gdzie liczy się zarówno efekt, jak i komfort pracy.

Test w kuchni — jak się sprawdza w praktyce?

Pierwsze uruchomienie MPM AirFryer MFR-13 to trochę jak mały eksperyment w kuchni. Przyznam szczerze – byłem bardzo ciekaw, czy te wszystkie obietnice o chrupiących frytkach „bez grama tłuszczu” to tylko reklama, czy rzeczywiście działa to tak dobrze, jak wszyscy mówią.

Na pierwszy ogień oczywiście poszły frytki. Pokroiłem ziemniaki, skropiłem je dosłownie kilkoma kroplami oleju, wrzuciłem do kosza i włączyłem automatyczny program. Po kilkunastu minutach kuchnię wypełnił zapach pieczonych ziemniaków, a efekt? Chrupiące na zewnątrz, miękkie w środku i bez tego ciężkiego, tłustego posmaku. Muszę przyznać – byłem pod wrażeniem.

Potem przyszła pora na warzywa. Brokuły, cukinia, marchew – wszystko pokrojone, lekko przyprawione i hop do drugiego kosza. Efekt? Delikatnie przypieczone, a jednocześnie soczyste i pełne smaku. To właśnie widać różnicę między AirFryerem a klasycznym piekarnikiem – tutaj gorące powietrze krąży dużo szybciej, więc nic się nie przypala, a jednocześnie nie trzeba czekać wieczności na gotowe danie.

Na koniec postanowiłem sprawdzić coś trudniejszego – filet z ryby. To zawsze ryzykowne, bo bardzo łatwo przesuszyć mięso. I tu kolejne pozytywne zaskoczenie – skórka była lekko chrupiąca, a środek idealnie miękki i soczysty.

Co mnie jeszcze ucieszyło, to szybkość działania. Dzięki mocy 3000 W urządzenie nagrzewa się błyskawicznie, więc nie ma tego czekania jak przy tradycyjnym piekarniku. Kilkanaście minut i danie jest gotowe.

A to dopiero początek mojej przygody z MPM AirFryer MFR-13. Podczas testów sprawdziłem kilka prostych potraw, ale mam w głowie już całą listę pomysłów na kolejne dania. Niedługo na blogu pojawią się przepisy przygotowane specjalnie w tym urządzeniu – będzie coś na szybki obiad, coś na kolację i coś dla miłośników słodkości. Jeśli zastanawiasz się nad zakupem AirFryera, myślę, że te przepisy pomogą Ci zobaczyć jego możliwości w praktyce.

Czyszczenie i konserwacja

Jedna z rzeczy, które naprawdę polubiłem w MPM AirFryer MFR-13, to łatwość czyszczenia. Oba kosze mają nieprzywierającą powłokę, więc większość resztek schodzi pod bieżącą wodą dosłownie w kilka chwil. Jeśli nie chcesz się bawić w ręczne mycie, spokojnie możesz włożyć kosze i tacki do zmywarki – producent to dopuszcza i faktycznie nic złego się nie dzieje.

Sama obudowa przeciera się wilgotną ściereczką, a wnętrze urządzenia wystarczy czasem delikatnie oczyścić miękką gąbką. To naprawdę ogromny plus, bo po pieczeniu frytek, kurczaka czy ryby kuchnia pozostaje czysta, a samo urządzenie gotowe jest do kolejnego użycia w kilka minut.

IMG 4074
MPM AirFryer MFR-13

Dla kogo to urządzenie?

MPM AirFryer MFR-13 to sprzęt stworzony przede wszystkim dla rodzin. Dzięki dwóm koszom o łącznej pojemności 12 litrów można przygotować solidny obiad nawet dla czterech czy pięciu osób jednocześnie. W praktyce oznacza to koniec gotowania „na raty” – w jednym koszu możesz piec frytki, a w drugim kurczaka, warzywa albo rybę. Wystarczy włożyć składniki, ustawić program i po kilkunastu minutach wszystko ląduje na stole.

To urządzenie pokochają osoby, które często gotują w domu i cenią wygodę. Dzięki 10 automatycznym programomnie trzeba zastanawiać się, jaką ustawić temperaturę i czas – AirFryer sam dobiera optymalne parametry. To ogromna oszczędność czasu, szczególnie w tygodniu, kiedy obiad ma być szybki, a domownicy już dopytują, kiedy będzie gotowy.

Świetnie sprawdzi się również dla osób, które chcą gotować zdrowiej, bo potrawy wychodzą chrupiące i smaczne, a jednocześnie przygotowuje się je praktycznie bez tłuszczu.

Jeśli jednak gotujesz rzadko, tylko dla siebie i cenisz minimalizm w kuchni, ten model może okazać się trochę za duży. W takim przypadku lepszym wyborem może być mniejszy AirFryer. Ale jeśli lubisz gotować, a Twoja rodzina docenia domowe obiady, MPM MFR-13 będzie naprawdę trafionym zakupem.

Podsumowanie i zapowiedź

Po kilku testach mogę śmiało powiedzieć, że MPM AirFryer MFR-13 to sprzęt, który realnie ułatwia codzienne gotowanie. Świetnie radzi sobie zarówno z frytkami, jak i warzywami, mięsem czy rybami. Do największych zalet na pewno zaliczam:

  • dużą pojemność – dwa kosze po 6 litrów pozwalają przygotować kilka potraw jednocześnie,
  • moc 3000 W – szybkie nagrzewanie i krótszy czas gotowania,
  • 10 automatycznych programów – idealne dla osób, które nie chcą zgadywać ustawień,
  • łatwe czyszczenie – nieprzywierające kosze i możliwość mycia w zmywarce,
  • okienka i podświetlenie wnętrza – kontrolujesz pieczenie bez otwierania koszy.

Jeśli miałbym wskazać minusy, to na pewno wielkość urządzenia – trzeba wygospodarować trochę miejsca na blacie. Poza tym nie każdy potrzebuje aż tak dużej pojemności, więc osoby gotujące rzadko mogą nie wykorzystać pełnego potencjału AirFryera.

A to dopiero początek naszej przygody z tym urządzeniem. Już niedługo na blogu pojawi się cykl przepisów przygotowanych w MPM AirFryer MFR-13 – będą frytki, kurczak, chrupiące warzywa, ale też kilka pomysłów na coś słodkiego. Dzięki nim zobaczysz, jak wiele dań można zrobić szybciej, zdrowiej i bez zbędnego tłuszczu.

Jeśli zastanawiasz się nad zakupem AirFryera, myślę, że kolejne wpisy pomogą Ci w pełni ocenić, czy to urządzenie jest dla Ciebie.

Reklama

Zobacz podobne przepisy

ZOSTAW KOMENTARZ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Reklama

Ostatnie przepisy

Reklama
Reklama